Co?… ach! Coach!
- Kargul, podejdź no do płota!
– A na co mie to?
– Podejdź, jak i ja podchodzę!
– No, podszedł, i co? – tymi słowami można by opisać sytuację, w której może znaleźć się młody przedsiębiorca wobec coachingu. Mniej ważna jest tutaj rzecz, kto go do tego zachęca, ważniejsza: odpowiedź na pytanie: „do czego jest mu to potrzebne?”.
Coaching – dla osób nieco bardziej zaznajomionych z tematem – kojarzyć się może z działalnością w firmie o co najmniej kilkuletnim stażu na rynku i dość rozwiniętej strukturze. I właściwie tak właśnie jest. Czy jednak coaching może się przydać w jakiś sposób młodym przedsiębiorcom? No i – stawiając konkretniejsze pytanie – w jakim stopniu?
„Na co mie to?”
Jak mówi Radosław Mroczkowski, prezes firmy z Suwałk produkującej profile wykończeniowe: „Wydaje mi się, że coaching jest potrzebny. Mamy pracowników pracujących w terenie i po krótkim szkoleniu, jakie odbywają, mogą oni popełniać szereg błędów i nieprawidłowości, których można byłoby uniknąć”. Do podjęcia w takim przypadku jest jednak decyzja czy pracownicy potrzebują coachingu, czy zwykłego doradztwa i szkolenia. Częścią składową takiej decyzji będzie jednak kwestia finansowa, z którą – zwłaszcza początkujące firmy – nie mogą się przecież, nota bene, nie liczyć.
„Myślę, że coachingiem zainteresowani są ludzie, którzy firmę prowadzą trochę dłużej, bo czują, że w pewnych sferach doszli do pewnego rodzaju „ściany” swoich możliwości i aby pójść dalej muszą sobie poukładać jakieś sprawy – mówi Agnieszka Śmiejka, właściciel firmy coachingowej z Katowic i jednocześnie przekonuje – mam również kilka osób, które jeszcze nie założyły firmy lub liczy ona kilkanaście tygodni, a już inwestują w coaching. Z wiedzą o coachingu wśród młodych ludzi nie jest źle." Choć ogólna wiedza o tym procesie może być młodym przedsiębiorcom znana, to ze szczegółami dotyczącymi konkretnych przykładów przydatności coachingu może być gorzej. „Czasem młodzi mylą coaching z doradztwem i myślą, że jak przyjdą z biznesplanem to coach to poprawi i skoryguje – tłumaczy coach ze stolicy województwa Śląskiego – a to nie jego rola. Rola coacha to dać klientowi warunki, w których on w sposób usystematyzowany pomyśli i sam wygeneruje nowe warunki działania."
Biznesowe lub osobiste
Odmienne zdanie na temat przydatności coachingu dla przedsiębiorstwa w jego początkowej fazie ma natomiast Witold Lewandowski, założyciel firmy z Warszawy oferującej usługi
PR-owe: „Niestety mam niezbyt pozytywne doświadczenia polegające na tym, że coaching nie był pomocny w takim stopniu, w jakim tego oczekiwałem. Wiem, czego zabrakło i co powinno być”. Czego zatem nie powinno w nim zabraknąć? „Myślę sobie, że wszystko zależy od potrzeby i od dobrego kontaktu pomiędzy tym, który coachuje, a tym, które podlega coachingowi – tłumaczy przedsiębiorca ze stolicy – najważniejsze jest doprecyzowanie coachingu, a po drugie ważne jest, żeby ten, kto coachuje miał doświadczenie nie tylko w samym coachingu." Właśnie owo „doprecyzowanie” jest ważne – jeśli bowiem decyzja o coachingu będzie pozytywna, powinniśmy wybrać któryś z rodzajów tego działania – a są (najbardziej nas w tej chwili interesujące) dwa: biznesowy i osobisty.
Dla osób posiadających swój biznes i charakteryzujących się stosunkowo młodym numerem PESEL ważniejszy i bardziej przydatny wydaje się być coaching biznesowy. Osobisty skupia się bowiem głównie na indywidualnym postrzeganiu problemu, a problemów różnego rodzaju związanych z rozwojem młodego biznesu, którym trzeba stawić czoła jest wiele. „Załóżmy, że źle funkcjonuje mi proces marketingu i oczekuję jakiegoś doradztwa w tym obszarze – tłumaczy przedsiębiorca z Warszawy – a taki coaching bardziej polega na pracy osobistej, niż na działaniach, aby zaczął działać lepiej." Z drugiej zaś strony „coaching biznesowy dla firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw powinien być prowadzony przez kogoś, kto coś takiego potrafi przeprowadzić i ma w tym doświadczenie”.
Jak również przyznaje Witold Lewandowski: „Na etapie nowego przedsięwzięcia coaching jest absolutnie potrzebny, ale nie może to być coaching osobisty tylko biznesowy – i wtedy jest wymagana kompetencja i doświadczenie w tym obszarze”. I to właśnie z tym doświadczeniem i kompetencjami w dziedzinie prowadzenia działalności gospodarczej – jego zdaniem – nie jest najlepiej. Choć akurat w ten nurt nie wpisuje się Agnieszka Śmiejka – oprócz oferowania coachingu prowadzi ona własną firmę funkcjonującą w tej właśnie branży.
Mój własny coach
„Coaching jest ważny, ale widziałbym go na zasadzie prowadzenia przez osobę, która jest w firmie, a nie przez osobę z zewnątrz” – twierdzi z kolei Radosław Mroczkowski. Dlaczego? „Ze względu na znajomość firmy i problemów w niej obecnych – odpowiada przedsiębiorca z Suwałk – byłem kiedyś na rozmowie z takim zewnętrznym trenerem i nie wyglądało to najlepiej." Jak jednak zdarza się w tego rodzaju sytuacjach – kij ma co najmniej dwa „końce”. Drugim może stać się trudność dostrzeżenia pewnych problemów w firmie przez osobę, która jest jej członkiem i na kilka chwil zamienia się w coacha. Kolejnym – i ten ma chyba najważniejsze znaczenie – trudność czy wręcz niemożność, w wykształceniu w młodej firmie osoby, która na coachingu zna się dobrze.
Coaching to nie to samo co doradztwo. Pierwsze z tych pojęć jest dużo szersze, niż drugie, i ma spowodować trwałą zmianę u osoby, której dotyczy. Przypuszczalnie niewielu młodych posiadaczy własnej firmy poważnie rozważało otwarcie się na coaching – częściej na doradztwo (z różnych dziedzin) – a przyczyną takiego stanu rzeczy jest zapewne głównie ograniczony budżet i liczebność przedsiębiorstwa (a przez to możliwość pojawiania się konfliktów) oraz niewielka wiedza dotycząca tego, co właściwie może nam dać coaching. Dopóki nie istnieje profesjonalne doradztwo dotyczące tego, czy decydować się na coaching, to musimy rozważyć to sami.
Paweł Kmiecik
-------------------------
Obraz pochodzi ze strony http://www.alecgrimsley.co.uk/services/executive-coaching-and-mentoring/