Jeśli własna firma to Twoje marzenie….
Autorem artykułu jest Magda Gomółka
Czasem życie daje nam pomysł na tacy, czasami trzeba go długo szukać. Ale warto dążyć do tego co jest naszym marzeniem... chciałam być swoim szefem
Odkąd pamiętam chciałam być swoim szefem, właścicielem firmy, ciężko pracować, ale tylko dla siebie i nie mieć nad sobą absolutnie żadnego szefa. Kiedy ukończyłam zarządzanie i marketing zaczęłam… a no właśnie zaczęłam szukać pracy na etacie, bynajmniej nie dlatego, że zapomniałam o swoich marzeniach, ja po prostu nie wiedziałam jak je zrealizować.
pomysł nie spadł na mnie jak grom z jasnego nieba
Posiadałam dobre chęci, zapał, marzenia o niezależności, czas, dyplom zarządzania i marketingu, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Brakowało mi pomysłu i pieniędzy. Dowiedziałam się, co to jest franchising, e-biznes, jak pozyskać fundusze, dotacje, jakie branże dobrze rokują a w jakie lepiej nie wchodzić. Ciągle szukałam tego czegoś, przebłysku i pewności „to jest to, co chcę robić”. Pomimo że dużo czytałam, pomysł nie spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, między czasie zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną i dostałam pracę na etacie, szefowa podkreśliła, że firma daje 300 zł brutto więcej niż minimalna krajowa, prawie poczułam się dowartościowana (z silnym naciskiem na „prawie”). Praca na szczęście mnie nie wciągnęła i nie przestałam myśleć o własnej firmie. Zaszłam w ciążę i jakoś nie żałowałam, że nie przedłużono mi umowy.
założyłam firmę
Po macierzyńskim, nie mając w zanadrzu żadnej pracy, stwierdziłam, że nadeszła pora, aby urzeczywistniać swoje marzenia. Złożyłam wniosek o dotację do PUP i otrzymałam 14 tys zł. Nie- pomysłu nadal nie miałam, a dotację wzięłam na sprzedaż internetową. Za lwią część pieniędzy kupiłam towar, marża nie była zbyt wysoka, ale pieniądze powoli się zwracały, choć o dużych zarobkach nie było mowy. Opłacałam składki i znów myślałam, co dalej, jakby nie patrząc byłam już krok bliżej swojego celu miałam zarejestrowaną działalność.
Wiedziałam, że moja wymarzona firma ma być internetowa, w początkowym etapie, a wraz z rozwojem, również stacjonarna. Branża, która była mi bliska, interesowała mnie a jednocześnie miała dobre notowania dotyczące przyszłości związana była ze zdrowym stylem życia, urodą, odżywianiem, sportem, czyli welless. Zawiedziona stwierdziłam, że moje studia nie były najlepszym wyborem, bo bardziej przydałaby mi się wiedza np. z zakresu dietetyki, kosmetyki, czy sportu. Jednak marketing to podstawa, a zawsze można się doszkolić.
dostrzegłam swoją szansę
W tym czasie po raz pierwszy spotkałam się z marketingiem sieciowym, wielopoziomowym, czyli MLM. Początkowe uczucia miałam mieszane, w Internecie przeważały negatywne opinie, lecz wcale mnie nie przeraziło, wiedziałam, że narzekanie i krytykowanie przychodzi łatwiej, niż ciężka praca, więc czytałam dalej i doszłam do wniosku, że chcę spróbować swoich sił. Pozostał wybór odpowiedniej firmy. Buszując w sieci znalazłam informację, że do wejścia na polski rynek przygotowuje się firma MonaVie, odwiedziłam jej stronę, i choć pojawiła się myśl „to jest to”, zignorowałam ją, wówczas rejestracja kosztowała 40$, stwierdziłam, że nie warto ryzykować, bo przecież może się nie udać. Minęły 2 miesiące i całkiem „przypadkowo” (nie wierzę w przypadki) trafiłam na informacje, że rejestracja do firmy MonaVie jest darmowa. Tym razem postanowiłam wykorzystać swoją szansę.
Uważam, że wszystko, co nas spotyka nie dzieje się bez powodu, niewidzialna Ręka kieruje naszym życiem, ale to my sami o nim decydujemy. Oby wszystkie nasze decyzje były tymi właściwymi….
---
Magda Gomółka
Niezależny Dystrybutor MonaVie
Zarabiaj z MonaVie
http://www.zarabiaj-marketing.blogspot.com/
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl