Czy myślisz pozytywnie ? ... część 2
To co zostało napisane o szczęściu, czy nieszczęściu, pozytywnym myśleniu czy też negatywnym nie zawsze można włożyć w odpowiednie ramki, to nie jest, aż tak proste, bo gdyby było, okazałoby się, że większość ludzi woli być nieszczęśliwa, woli się również żywić nieszczęściem innych, a tak nie jest, przynajmniej nie zawsze, może nie mam fachowej wiedzy na ten temat i nie jestem psychologiem, choć ciągnie mnie w tę stronę, to jednak nie zgadzam się, że stan samopoczucia każdego człowieka można przyrównać do odpowiednich formułek, które ktoś kiedyś wymyślił i wcale nie do końca wszystko zależy od nas, można wstać, uśmiechnąć się do siebie rano w lustrze, powiedzieć sobie dziś będzie piękny dzień, a zaraz po wyjściu z domu dopadnie nas miasto, ludzie, wydarzenia, na które nie mamy wpływu i mimo, że będziemy sobie powtarzać w głowie: nic tego dnia mi nie zepsuje" to w pewnym momencie następuje kumulacja nieszczęśliwych zbiegów okoliczności i cały urok dnia, a co za tym idzie nasze szczęście i pozytywne myślenie rozpływa się. Można również z domu nie wychodzić, stać przed lustrem i wmawiać sobie, że dziś jest piękny dzień... nie ruszając się z domu na pewno nic nam się złego nie przytrafi, a na wszelki wypadek nie będziemy również otwierać drzwi, aby tego pięknego dnia nie popsuł hydraulik, albo listonosz ze stosem rachunków....
Pozytywne nastawienie przyciąga pozytywnych ludzi, uśmiech rodzi uśmiech, ja na prawdę mam dużo optymizmu w sobie, wręcz czasami infantylnego rzec by można, ale właśnie ten mój optymizm odbija się echem o moje otoczenie, czasami mam wrażenie, że nie powinno mnie cieszyć tyle rzeczy, takich prostych banalnych bo czasami nie ma nikogo kto by również się z tego cieszył... wręcz patrzą się na Ciebie i dziwią... i może w tym jest problem, że coraz częściej nasze pozytywne myślenie, nasz optymizm rozpływa się gdzieś w nadprzestrzeni i nie wraca do nas ze zdwojoną siłą w postaci ciepłych oblicz ludzi….
Przygnębiające jest, że idziesz ulicą i się uśmiechasz, a ktoś o mało za to nie zabija Cię wzrokiem, przygnębiające, że siadasz w knajpce, aby napić się dobrej kawy, a kelnerka mimo, że jesteś dla niej miła odzywa się do Ciebie z niechęcią, przygnębiające, że puszczasz starszą Panią w drzwiach do sklepu, a tu ktoś się wpycha na siłę.... wiem wiem trzeba mieć do tego dystans, ale przecież szczęście ma się właśnie składać z takich drobiazgów, bo moje szczęście nie jest dobrem ekskluzywnym, a mieszanką małych, często mało istotnych zdarzeń, które są wgniatane w bruk, jak niedopałek....
”Baca wstaje rano po raz pierwszy w życiu w dobrym humorze. Mleko mu się nie przypaliło, woda nie wykipiała i jakoś dziwnie jasno świeciło słoneczko. Wyszedł wiec przed chatę i krzyknął:
- jaki piękny jest dzisiaj dzień
a echo mu odpowiada:
- ... mać...mać „
nawyk to suma powtórzeń, a to druga nasza natura
tak, to nie jest łatwe a im częściej się powtarza...
Mówią, że aby nawyk "wszedł w krew" trzeba nawet 1 rok. sporo czasu, jednakże warto czasami się trochę zaangażować ;-))
A jeśli nawyk już się zmaterializował i jeśli wydawało nam się, że zaczęliśmy go w sobie zmieniać, a wciąż przyciągamy do siebie ten sam typ ludzi?
A może to po prostu karma... skoro "ludzi spotykają przypadki im właściwe"?
Nawyk tworzy się dla jakiejś określonej korzyści. Korzyści mogą być świadome lub nieświadome.
Nawyk jest utrzymywany tak długo, jak te zachowania zaspokaja wewnętrzne intencje.
Skuteczne jest więc
1. Znalezienie intencji wspierającej nawyk
2. Dostarczenie lepszych i korzystniejszych zachowań w pełni lub skuteczniej zaspokajających intencję.
Weźmy na przykład narzekanie, o którym tu mowa.
Każdy nawyk należy rozpatrywać indywidualnie, generalizacje prowadzą na manowce.
Pytasz Kowalskiego o korzyść, jaką odnosi z takiego zachowania - jaka pozytywna intencja za tym stoi.
Przypuśćmy, że Kowalski odpowie, że jeśli opowie sobie o wszystkich złych aspektach, to już nic go nie zaskoczy, więc intencją jest tu utrzymanie poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli dla umysłu narzekanie wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa to zmuszanie tego człowieka do pozytywnego myślenia godzi w jego fundamenty (patrz piramida Maslowa), prawdopodobnie myśląc pozytywnie poczuje, że wymyka mu się grunt pod nogami.
Należy zapytać Kowalskiego, jakie posiada inne umiejętności gwarantujące poczucie bezpieczeństwa i w jakich okolicznościach.
1. Jakie konkretnie pozytywne myślenie byłoby dla niego bezpieczne?
2. Na ile nowych sposobów może dostarczyć sobie bezpiecznych pozytywnych wizji
3. itp. :))
Po dostarczeniu nowych zachowań zaspokajających intencję szybko tworzą się nowe drogi synaptyczne w mózgu. Jeśli są to zachowania korzystniejsze dla umysłu te połączenia tworzą się i wzmacniają w błyskawicznym tempie.
Stara droga synaptyczna, nie używana zanika, jak każdy organ :))
Podsumowując: najważniejsze jest znalezienie indywidualnej korzyści, pozytywnej intencji, która utrzymuje nawyk przy życiu oraz dostarczenie lepszych rozwiązań dla tej konkretnej intencji.
Wówczas tworzy się nowy, użyteczny nawyk w miejsce dawnego.
Ważną rzeczą jest dostarczenie kilku nowych możliwości - w myśl zasady: kto ma więcej wyborów ten ma kontrolę nad układem
Skoro mówimy o psychologii, to wyniki badań są jednoznaczne - pogląd na rzeczywistość u pesymistów jest bliższy rzeczywistości niż u optymistów.
Więc jeżeli będę chciał poznać sytuację zapytam się pesymisty. Do czynności które będą wymagały niezaprzątania sobie uwagi problemami zaproszę optymistę.
Mamy po prostu różne temperamenty (które są wrodzone) i to one mają duży wpływ na wybór strategii radzenia sobie z różnymi sytuacjami. Dlaczego i czym zastępować złość (kilka szpetnych słów, kopnąć w koło swojego samochodu) skoro celem jest rozładowanie napięcia?
Nie narzekamy tylko dlatego że media przedstawiają, ale również dlatego że wiele rzeczy i spraw dotyka nas samych.
Zdarzają się różne katastrofy i jest to dla mnie niezrozumiałe.
Ok, poczucie bezpieczeństwa jest dla człowieka bardzo istotną sprawą, a co jeśli Kowalski nie umie odpowiedzieć sobie na powyższe pytania, albo jeśli wie, jakie czynniki pozytywne wpływają na jego poczucie bezpieczeństwa, ale na nie również nie ma wpływu?
Właśnie najtrudniejsze jest znalezienie tego konkretnego rozwiązania..., które pobudzi Kowalskiego do pozytywnego myślenia, a jednocześnie zapewni mu poczucie bezpieczeństwa...
Ale fakt jest faktem, że tylko Kowalski może znaleźć odpowiedzi na te pytania, nikt inny nie może mu sugerować, co dla niego będzie stanowiło bazę bezpieczeństwa... a Kowalski... jest w kropce...
I jeszcze taki drobiazg: wiara w cuda.
Oczywiście przypadki mogą być na zdrowie i nie bardzo, ale ja wolę (pozytywne myślenie :-))) wierzyć w tą korzystniejszą dla mnie opcję
Zapoznaj się też z naszą Polityką Prywatności„Pesymista dostał pod choinkę kolejkę elektryczną a optymista koński placek zawinięty z kokardką.
Pesymista: eeeee, kolejka, pewnie się zaraz popsuje...
Optymista: O! ale fajnie! dostałem konika, ale chyba uciekł!”
Pesymizm ani optymizm nie przekładają się bezpośrednio na temperament i umiejętność wyładowywania napięć. To dwie różne rzeczy. Tak samo jak myślenie pozytywne jest czymś nieco innym niż powszechne pojęcie optymizmu.
I pesymizm i optymizm prowadzą do eskalacji napięć i rozładowanie ich już rzeczywiście należy do temperamentu.
Dlaczego myślenie pozytywne nie jest tym samym co "optymizm"?
Badania dowodzą, że człowiek otrzymuje to, na czym się koncentruje a nie to, czego chce. Dlatego napisałem, że ludzi spotykają przypadki im właściwe.
Jeśli ktoś marzy o saabie a uważa, że stać go tylko na tico, to prawdopodobnie kupi tylko rower albo może nawet tico.
Jeśli człowiek koncentruje się na pozytywnym wyższym celu, może nie kupi saaba ale chociaż primerę
Nie ma w tym żadnej magii ani przyciągania zdarzeń. W danej chwili przetwarzamy świadomie około siedmiu bodźców, jeśli naszym filtrem jest "nie chcę być nieszczęśliwy" umysł wybiera pojęcie "nieszczęśliwy" jako driver i szuka potwierdzeń w rzeczywistości. Czyli na miliony impulsów z otoczenia wybiera te siedem, które potwierdzają jego wizję świata. Wówczas oczywiście nazywa to realizmem.
"Świat jest taki jaki myślisz, że jest" - nauka Huny
Wyobraź sobie, że masz jasno i mocno postawiony pozytywny cel, myślisz o nim pozytywnie, wówczas Twój umysł będzie szukał potwierdzeń w rzeczywistości na to, że masz rację. I wówczas następuje to, o czym pisał Coehlo. że świat zaczyna sprzyjać. Świat nie sprzyja, bo nie jest osobą, to Ty sam zaczynać dostrzegać możliwości realizacji swojej wizji świata.
To jest w tym temacie najważniejsza kwestia: umysł zawsze dąży do potwierdzenia w otoczeniu własnych reguł i przekonań
Czyli to jak i o czym myślisz jest driverem dla Ciebie i jednocześnie filtrem. Pozawerbalnie wysyłasz do otaczających ludzi swój program.
Słowo to 7% komunikacji. Możesz mówić co chcesz, a Twoje ciało i tak wyplotkuje wszystko.
I tu na koniec kilka słów o informacji zwrotnej czyli...
realista widzi światełko w tunelu, pesymista nie widzi żadnego światełka, optymista widzi dwa światełka w tunelu a maszynista trzech idiotów na torach….
Najskuteczniejsza pozycja percepcyjna po miejsce maszynisty - masz cel, życzysz sobie go osiągnąć, nie utożsamiasz porażki z konstrukcją świata ale jednocześnie nie cieszysz się jak pastikowy klaun, gdy dotyka Cię nieszczęście.
Nie oceniasz ile widzisz świateł ale oświetlasz sobie nimi drogę
I o to chodzi...
to be continued....
Grzegorz Michalik