Przez żołądek do firmy
Jakub Lepiorz: Kiedy zaczęłaś prowadzić swoją działalność? Dorota Niemiec: Zaczęłam pół roku po ukończeniu studiów – na początku 2010 roku, czyli pół roku temu. Jakie studia ukończyłaś? Filologię angielską, a moja specjalizacja to angielski w biznesie. Co było źródłem motywacji do rozpoczęcia działalności na własną rękę? Była to głownie chęć usamodzielnienia się. Uważasz, że praca dla kogoś nie pozwala na wystarczającą samodzielność? Myślę, że zawsze jest lepiej mieć własną działalność niż pracować dla kogoś. Człowiek czuje się wtedy bardziej samodzielny i daje mu to większą satysfakcję. Opowiedz, czym dokładnie zajmuje się twoja firma? Działam w branży spożywczej, a dokładniej zajmuję się skupem i sprzedażą żołądków wieprzowych i wołowych. Skupuję towar od ubojni, a potem sprzedaję go zakładom przetwórczym. Tam potem z żołądków powstają flaczki i inne wyroby. Każdy, komu o tym opowiadam jest zaskoczony i często wywołuje to salwy śmiechu. Przyznaję, że jest to zajęcie dość nietypowe pasjonatka angielskiego zabiera się za prowadzenie firmy sprzedającej wieprzowe i wołowe żołądki. Dlaczego akurat taka dziedzina? Zainspirował mnie do tego znajomy – miał firmę działającą w tej branży i zachęcił mnie do założenia własnej. Jego firma dobrze sobie radziła, klientów było sporo. Czy nie obawiałaś sie ryzyka działania w nieznanej ci branży? Przed rozpoczęciem działalności na tyle rozeznałam się w tej branży, że nie bałam się ryzyka. Wiedziałam, że jest zapotrzebowanie na takich pośredników jak ja. Dzięki znajomemu nawiązałam kontakty z kilkoma zakładami przetwórczymi. Trzeba było jedynie pozyskać do współpracy ubojnie. Nie było to takie trudne. W Internecie znalazłam namiary na wszystkie ubojnie w Polsce, wydrukowałam listę i po prostu zaczęłam dzwonić do każdej z nich. Z kilkoma udało mi się nawiązać współpracę, która trwa do dziś. Są z różnych miast w całej Polsce. Finansowo start ułatwiła mi dotacja ze środków Funduszu Pracy w ramach dotacji przyznawana przez Powiatowy Urząd Pracy. Skąd pomysł skorzystania z dotacji? Nie od razu byłam chętna, żeby skorzystać z dotacji. Choć często zjawiałam się w urzędzie pracy, gdzie trudno było nie zauważyć wielkich plakatów informujących o dotacjach. Po prostu początkowo twierdziłam, że dotacja nie jest dla mnie, że ja jej nie dostanę. Obawiałam się, że nie dam rady, nie napiszę przekonującego biznesplanu itd. W końcu jednak mój tata przekonał mnie do tego. Wydrukował mi wniosek, który trzeba było wypisać – w piętnastu kopiach, na wypadek gdybym miała problemy i się dużo myliła podczas wypisywania (śmiech). Wypisałam jednak wszystko dobrze i udało się. Czy uzyskanie dotacji było trudne? Jakie warunki musiałaś spełnić? Nie, nie było to trudne. Dobrze zapoznałam się z regulaminem i po prostu skrupulatnie opisałam swoje plany dotyczące przyszłej firmy na formularzu wniosku dostępnym w Urzędzie Pracy. Następnie odbyło się spotkanie z komisją weryfikacyjną. Panie wchodzące w skład komisji zadały mi jeszcze kilka dodatkowych pytań i udało mi się uzyskać dotację w wysokości 12 tys. zł. Pieniądze te bardzo ułatwiły start mojej firmy. Mogłam dzięki nim kupić pierwszą partię towaru i m.in. laptopa, który jest przydatny w prowadzeniu chyba każdego rodzaju firmy. Zdobyta przeze mnie dotacja dla wielu moich znajomych była impulsem do starań o dotację dla własnych firm. Czyli wniosek z tego taki, że warto uwierzyć w siebie, swoją przyszłą firmę i po prostu spróbować pozyskać dotację. Dokładnie. Próbując nic przecież nie tracimy. Czy kiedy już zaczęłaś prowadzić działalność, inaczej niż wcześniej spojrzałaś na niektóre kwestie związane z posiadaniem firmy? Wcześniej moja wiedza o prowadzeniu firmy była jedynie teoretyczna. W praktyce wygląda to wszystko trochę inaczej, ale właśnie dzięki temu wielu nowych rzeczy się nauczyłam. Dzisiaj wiem, jak wystawić fakturę, ale także np. dowiedziałam się, że istnieje bardzo wiele rodzajów flaczków, które robi się z żołądków – wcześniej nie miałam o tym pojęcia! (śmiech) Twój kierunek nie jest ściśle związany z tym, czym zajmuje się twoja firma. Jednak czy studia wyposażyły cię w jakieś cechy lub wiedzę, która okazała się przydatna w prowadzeniu własnej działalności? Mimo, że studiowałam filologię angielską, moją specjalizacją był angielski w biznesie. Skoro w biznesie to w programie studiów były przedmioty związane z ekonomią, marketingiem, itd. One dały mi wiadomości, które mogłam potem wykorzystać w praktyce, takie jak np. rola odpowiedniego, kompetentnego podejścia do klienta i partnerów biznesowych. Jakie dla ciebie są główne zalety posiadania własnej firmy? Co daje ci taka forma pracy? Jak już powiedziałam wcześniej, mam dużą satysfakcję z tego, że mam własny biznes. Po studiach przez pół roku szukałam pracy, w tym ok. 2 miesięcy przepracowałam w sklepie odzieżowym. Wysyłałam CV w odpowiedzi na różne oferty, jednak nie dostawałam odpowiedzi. Siedząc w domu, czułam się bardzo źle, czułam, że nic nie robię. Kiedy otworzyłam własną firmę, poczułam, że coś się dzieje, działam, jestem aktywna i mam wpływ na swoje życie. Zaletą jest też to, że mam nienormowane godziny pracy – mam więc więcej czasu dla siebie. Prowadząc firmę człowiek staje się też o wiele bardziej odpowiedzialny za swoje decyzje i działania, jest bardziej pewny siebie. A jakie są minusy? Co jest znacznie trudniejsze niż praca na etacie? Za minus można uznać dużą odpowiedzialność, za to, co się robi. Jest to więc i zaleta i wada posiadania własnej firmy. Trudne jest też ciągłe wykazywanie się własną inicjatywą, bycie kreatywnym. Jeśli nie wymyślimy, co mamy robić i jak, nikt za nas tego nie zrobi. Z czasem nabywa się te cechy, bo są one niezbędne, by wszystko dobrze w firmie działało. Czasami problemem może okazać się dotrzymywanie terminów. Trzeba mieć dużo samodyscypliny – co nie zawsze jest łatwe (śmiech). Czy uważasz, że studenci od razu po ukończeniu nauki powinni zakładać własne firmy, czy może raczej w pracy na etacie, rozpoznać swoje silne strony i potem dopiero próbować działać samodzielnie? Moim zdaniem tutaj nie ma reguły. Otworzyć własną firmę można zawsze. Jeżeli student ma pomysł na biznes to czemu ma nie spróbować? Jakie są twoje zawodowe plany? Chcę rozwijać swoją firmę, ale chcę też zając się czymś, co będzie związane z językiem angielskim, który jest moją pasją. Nie chcę się ograniczać do jednej sfery działania. Dzisiaj trzeba się rozwijać jak najbardziej wszechstronnie, bo to daje większe możliwości osiągnięcia sukcesu. |
|
10.02.2012 |
Składki na ubezpieczenia |
|
10.02.2012 |
CIT |
|
10.02.2012 |
Karta podatkowa |
|
10.02.2012 |
Podatek VAT |
|
15.02.2012 |
Podatek od nieruchomości |
Mieszkania Ornontowice, Mikołów
inspirujące cytaty sławnych ludzi
założenie działalności gospodarczej
Oceniaj restauracje w Twojej okolicy