Reklama
 
206
Email Drukuj PDF

W pracy na etacie rzadko system premiowania nagradza równie dobrze jak przy własnej działalności

Tomasz Dudkiewicz – właściciel agencji reklamowej Caneum

Agnieszka Piekorz: Czy trudno jest założyć firmę w Polsce?

Tomasz Dudkiewicz:
W mediach najczęściej słyszymy o „jednym okienku". W moim odczuciu to najmniej istotny moment wypełnienia kilku papierków, co zajmuje od kilku godzin do dwóch dni w zależności np. od miasta. Potem czekamy na numery, ale już w międzyczasie spokojnie możemy prowadzić działania formalizując niektóre sprawy, gdy mamy już REGON itp. Prawdziwy problem dla mnie to, mówiąc skrótowo, fakt, że prowadząc jednoosobową działalność musimy płacić księgowemu kilkaset złotych miesięcznie za jego wiedzę (kwota wzrasta gdy kogoś zatrudniamy), której my nie jesteśmy w stanie ciągle aktualizować, jeśli chcemy się skupić na swojej działalności. Gąszcz przepisów i zawiłych szczegółów prawnych jest dla mnie osobiście żałosny. Czyli podliczając - rocznie tracę na księgowego równowartość wyjazdu na wakacje. Proste przepisy załatwiłyby sprawę. Ale to utopia, więc nie warto się rozczulać.
AP: Jak wyglądała Twoja droga do własnej firmy?

TD: Przed założeniem swojej firmy, mniej więcej od początku studiów pracowałem w 3 miejscach. Najpierw wolontariat w instytucji zajmującej się organizacją międzynarodowych konferencji dla młodzieży, następnie sprzedawałem aktywnie produkty i usługi dwóch firm. Praca przez prawie 2 lata w firmie telekomunikacyjnej pozwoliła mi nawiązać wiele kontaktów biznesowych i okrzepnąć jako sprzedawca - później również swoich usług. W pierwszym roku prowadziłem swoją działalność równolegle pracując dla innej dużej firmy. To pozwoliło dość płynnie przejść „na swoje".

AP: Czym dokładnie zajmuje się Twoja firma?

TD:
Kreowaniem wizerunku firm i marek za pomocą grafiki. Najprościej: Gdy powstaje nowa firma (lub gdy firma odświeża wizerunek) projektujemy logo, stronę internetową, papier firmowy, wizytówki, foldery i inne potrzebne rzeczy. Często też po prostu wykonujemy strony internetowe dbając o różne nieoczywiste szczegóły.

AP: Czy rynek reklamy nie jest już przesycony? Chyba jest duża konkurencja?

TD:
Gdy na jakiejś ulicy, która ma 300 metrów długości jest 7 piekarni, to czy warto otworzyć kolejną piekarnię? Tak. Jeśli będzie lepsza, to się utrzyma. Na rynku jest sporo firm o podobnym profilu działalności. Ale z rozmów z klientami wynika, że podstawową ich bolączką jest słaba jakość obsługi klienta. A to w długim terminie jest bardziej istotne niż niskie ceny. Poza tym Polska to wielki kraj, a Europa jeszcze większy. Ostatnio coraz częściej realizujemy zlecenia dla firm za granicą. Konkurencja jest dobra. Zmusza do myślenia i nie pozwala usiąść na laurach, co bywa niebezpieczne.

AP: Jakich rad udzieliłbyś młodym adeptom przedsiębiorczości?


TD:
Za Mistrzem Młynarskim: „róbmy swoje!". Konsekwentne drobne działania, nie marnowanie szans i skupienie na najlepszej jakości, na jaką nas stać - są chyba najistotniejsze.

AP: Co daje Ci prowadzenie własnej działalności?


TD: Żeby nie było tak cukierkowo (śmiech). Sporo stresu. A oprócz tego możliwość pracy, gdzie chcę i kiedy chcę. Tyle tylko, że w praktyce pracuję bardzo dużo. No i do tego bardzo ważne jest jasne przełożenie włożonego wysiłku do zarobków. W pracy na etacie rzadko system premiowania nagradza równie dobrze jak przy własnej działalności.

AP: Jakie zlecenie było najciekawsze lub najwięcej od Ciebie wymagało?


TD:
Najbardziej lubimy te rzadkie zlecenia, w których klient daje nam całkowicie wolną rękę w projektowaniu. Nie mówi, że kolor ma być ciemniejszy, logo większe, a to wolne miejsce należy wypełnić. Wtedy możemy mówić, że to nasz projekt. I często się zdarza, że właśnie dzięki tym projektom zdobywamy kolejne zlecenia, bo komuś się spodobały i miał na tej podstawie przekonanie, że nasza firma to dobry wybór.

AP: Wiemy, że reklama jest dźwignią handlu. Powiedz na jaką formę reklamy powinien się zdecydować stawiający pierwsze kroki przedsiębiorca?

TD: Może Cię zaskoczę. Bardzo istotna jest już dobrze zaprojektowana i wydrukowana wizytówka. To często pierwsze wrażenie. Nigdy nie wiemy co kogo urzeknie. Czy to logo, czy strona internetowa, czy profil firmowy na facebooku, czy koperta firmowa, czy... Lista jest długa. Wszystko musi grać ze sobą spójnie. Poszczególne elementy muszą wynikać z pozostałych. Ważne jest też mówienie o sobie jak największej ilości ludzi. Elementy graficzne to tylko niezbędne wsparcie, ale one same rzadko coś sprzedają.

AP: Czy uważasz, że polskie prawo sprzyja przedsiębiorcom?

TD:
Nie. Z moich doświadczeń wynika, że polscy urzędnicy są dodatkowo nadgorliwi w sprawach unijnych. Widzę to na podstawie projektów dotowanych przez Unię Europejską, realizowanych dla firm w Polsce i w innych krajach. Chyba sami sobie dokładamy pracy.

AP: Czy jest jakiś aforyzm, który mobilizuje Cię do działania?

TD: Choć nie jestem wielkim fanem Gwiezdnych Wojen, to stąd właśnie pochodzi taki cytat. Na słowa swojego ucznia -„I'll try", Mistrz Yoda odpowiedział -„Try not... Do, or do not".

AP: Czy to prawda, że przedsiębiorca pracuje 24h/dobę?

TD:
Nie. Ale prawie. W pewnym momencie celem dla mnie stało się nie tyle dużo więcej zarabiać, co trochę mniej pracować.

AP: Jakie masz plany na przyszłość związane z firmą?


TD: Nie zdradzam planów (smiech).

 

 

Aktualności

Realizacja projektu

Akademicki Przedsiębiorca

dobiega końca.

 

Czas na podsumowania

czytaj więcej

 

 

Partnerzy

 

mwslit

darr

Internet Ventures

 

Administrator

Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego