Startującym przedsiębiorcom trzeba życzyć dużo cierpliwości i samozaparcia

Monika Florek - właścicielka biura rachunkowego Credo
Agnieszka Piekorz: Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda z biznesem?
Monika Florek: Moja firma rozpoczęła działalność 01.01.2001, czyli nowy wiek rozpoczęłam z własną firmą :)
AP: Jak zmienił się rynek od 2001 roku, kiedy rozpoczęła Pani działalność? Teraz są większe wymagania, konkurencja?
MF: Od 2001 roku rynek się skurczył. Na rynku jest coraz więcej firm i firmy te muszą się jakoś specjalizować. Chyba człowiek nie jest w stanie znać się na wszystkim, bo jak będzie chciał, to jego wiedza będzie bardzo powierzchowna.
AP: Czy podatki naprawdę mogą być ulubionym zajęciem? (śmiech)
MF: Podatki mogą być ulubionym zajęciem i mimo, że czasem jestem podejrzewana o kontakty z ministrem finansów, o współpracę z nim, ja swoją pracę bardzo lubię.
AP: Czym dokładnie zajmuje się Pani firma i co ją wyróżnia na rynku?
MF: Moja firma zajmuje się głównie podatkami. Właściwie najczęściej zajmuję się podatkami na rzecz osób fizycznych, ale ostatnio też trochę musiałam zająć się osobami prawnymi. W niewielkim zakresie. Są to organizacje non-profit, fundacje i stowarzyszenia. Nie wiem jeszcze o nich wszystkiego, ale bardzo staram się dowiedzieć jak najwięcej. W sumie, mam takie ciche marzenie, żeby być ekspertem w tym, czym mało kto się zajmuje. Ja chyba mam w ogóle trochę szczęścia do takich sytuacji. Nawet wśród osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą są i takie tematy, których boją się inne biura. I jak taki człowiek trafi do mnie, to muszę go rozpracować... Tak, chyba największą satysfakcję sprawia mi wyprowadzenie na prostą takich problemów podatkowych...
AP: Co daje Pani prowadzenie własnej działalności?
MF: Prowadzenie własnej działalności daje mi niezależność finansową i satysfakcję. Lubię wstawać, o której chcę, a co gorsza lubię pracować w nocy. Wtedy nikt mi nie przeszkadza, nikt nie dzwoni, nikt nie przychodzi...
AP: Czy uważa Pani, że polski rynek jest otwarty na młodych, zdolnych?
MF: To chyba zależy od tego, jak długo człowiek młody będzie pracował w branży. Sama przez lata, jak pracowałam to tylko słuchałam. Później albo zgadzałam się, albo nie z wygłaszanymi opiniami,. W którymś momencie zaczęto mnie pytać o zdanie i założyłam własną firmę. Dla mnie bardzo ważne jest, że mam z kim konsultować swoje problemy. Cały czas współpracuję z biurem, w którym zaczęłam pracować prawie 20 lat temu. W tej chwili wejść na rynek jest trudno. Znam osoby, które próbują prowadzić działalność gospodarczą w różnym zakresie, ale nie wychodzi to. Może trzeba przeczekać... Może zająć się tylko jedną dziedziną... Ale tu pojawiają się kłody, bo zaraz zaczną się np. wysokie opłaty za ZUS...
AP: Jakich rad udzieliłaby Pani startującym przedsiębiorcom?
MF: Startującym przedsiębiorcom trzeba życzyć dużo cierpliwości i samozaparcia. Nie wiem jak to się dzieje, że niektórzy prowadzą działalność i jakoś im to idzie, a inni nie mogą się przebić. Może trzeba być mocno zdecydowanym, że działalność chce się prowadzić, a nie, że trzeba. Myślę, że na siłę to i prowadzenie działalności nie idzie.
AP: Jak ważne jest wykształcenie w Pani zawodzie?
MF: Wykształcenie... Myślę, że jest ważne. Ja skończyłam studia i później jeszcze studia podyplomowe. Uważam, że najwięcej mi dały studia podyplomowe. Były najbardziej zawodowe. Ale musiałam skończyć studia, żeby pójść na podyplomowe.
AP: Czy to prawda, że przedsiębiorca pracuje 24h/dobę?
MF: Tak, z tym się zgadzam. Sama miewam taki czas, że gdyby można było to pracowałabym 25 godzin na dobę przez 8 dni w tygodniu. A później przychodzi rozprężenie. Jest więcej wolnego i natychmiast zapomina się o tym, że przez jakiś czas było trudno.
AP: Czy zdecydowałaby się Pani znów pracować na etacie?
MF: Czy chciałabym pracować na etacie ?? Raczej nie. Fakt, że po 16 godzin, ale w międzyczasie z kimś porozmawiam, napiszę jakiegoś maila, coś zrobię, coś sprawdzę... I z 16 godzin robi się maksymalnie 7 - 8 godzin.
AP: Czy udaje się Pani zostawić sprawy zawodowe w pracy, czy zabiera je Pani do domu?
MF: Nie udaje mi się spraw zawodowych zostawić w pracy. One są ze mną cały czas i ciągle plączą mi się po głowie. Czasem budzę się w nocy i myślę o jakimś zagadnieniu. Ale wtedy wiem, że coś jest źle, coś nie tak zrobiłam, coś jest do poprawy. To może ma sens to, że budzę się w nocy...
AP: Czy są takie dni, kiedy nie chce się Pani pracować? Jak wtedy motywuje się Pani do pracy?
MF: Zdarzają się dni, kiedy chce się pracować, kiedy praca idzie lekko, łatwo i widać, że coś się zrobiło. A bywają dni, kiedy tak bardzo nie chce się pracować... Najczęściej chce mi się pracować wieczorem. Przychodzi 21, cały dzień nie mogłam się za nic wziąć, a jak świat idzie spać, mnie się chce pracować. Wtedy najgorzej jest jak na czymś utknę, wystarczyłby jeden krótki telefon, ale ludzie śpią... I trzeba czekać do rana. Dobrze, żeby takie dni, kiedy nie chce się nic robić, nie trwały za długo... W końcu kiedyś trzeba ponadrabiać zaległości...
AP: Czym jest dla Pani sukces? Czy czuje się Pani człowiekiem sukcesu?
MF: Ja się chyba nie zastanawiam nad pojęciem "sukces". Jak tylko wydaje mi się, że coś dobrze zrobiłam, że coś poszło mi super, to natychmiast zjawia się coś co trzeba przerobić, poprawić, a przede wszystkim przestać myśleć, że jestem dobra w tym co robię... Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię. Wkładam w nią całe serce.
AP: Jaki ma Pani pomysł na zarobienie pierwszego miliona?
MF: Pierwszego miliona jeszcze nie zarobiłam, to chyba nie mam pomysłu. W każdym razie praca i tylko praca... Ja tylko w ciężką pracę wierzę. Pieniądze same z nieba nie spadają, trzeba je zarobić. Inna sprawa, że widzę to, co powtarzano mi przez długie lata... Wybrałaś taki zawód, że pieniędzy z niego nie będzie. Ludzie myślą, że jak ktoś wykopie dół czy zrobi stołek, to wykonał ciężką pracę, a ci od podatków to tylko się czepiają, że faktura źle wystawiona, że nie tak opisana, że coś innego źle. Ten zawód nie jest doceniany i właściwie opłacany.
AP: Czy spotkała się Pani kiedykolwiek z dyskryminacją w pracy ze względu na płeć?
MF: Całe życie pracowałam w prawie babskim zespole. Był w nim jeden mężczyzna, nawet był naszym szefem, ale codziennie robił nam kawę jak przychodziłyśmy do pracy. (śmiech) Chyba on czuł się dyskryminowany przez nas.
AP: Jakie ma Pani plany na przyszłość związane z firmą?
MF: Nie myślę o przyszłości. Dla mnie najważniejsze jest tu i teraz. Mam coś do zrobienia, to to robię i nie planuję. Zresztą, kto wie co będzie jutro...